Regulacja deregulacji

REGULACJA DEREGULACJI

 

Nierzadko nad zdrowym rozsądkiem dominują mity, pobożne życzenia, zaklinanie rzeczywistości,  osobiste ambicje, grupowe interesy czy strategie polityczne. Łatwo zasugerować radykalną  poprawę losu tysięcy obywateli („Rząd Tuska uwolnił sto tysięcy nowych miejsc pracy” dziennik.pl), nawet jeśli dzieje się to kosztem innej grupy, lub grup, społecznych. Oczywiście każdy pomysł na zmniejszenie liczby bezrobotnych (w marcu 2013  wg GUS 2314,5 tys.) jest godny poparcia, ale niekoniecznie bezkrytycznej akceptacji.

 

Czy rzeczywiście trzeba było zanegować wysiłek ponad 44 tysięcy Polek i Polaków, którzy własnym wysiłkiem i za własne pieniądze zdobyli uprawnienia zawodowe zarządców i pośredników w obrocie nieruchomościami? Czy wyeliminowanie wszystkich regulacji zawartych w Ustawie o gospodarce nieruchomościami przyczyni się do spadku stopy bezrobocia i otworzy nowe możliwości, zwłaszcza dla młodych, wykształconych, ze średnich i dużych miast? Czas pokaże. Można przyjąć wariant optymistyczny: brak ograniczeń to nieskrępowana wolność gospodarcza, odważni przedsiębiorcy, zróżnicowane ceny, duża konkurencja wymuszająca wysoki poziom usług, rozsądni i świadomi konsumenci odróżniający tanią podróbkę od usług rzetelnie chroniących ich majątek i dorobek życia.

 

Może też być gorzej. Do momentu wejścia w życie nowych przepisów, a właściwie wejścia w życie ich braku, więcej młodych wyjedzie za granicę niż pozostanie w kraju, w oczekiwaniu na nowe możliwości. Uczelnie stopniowo przestaną kształcić specjalistów od nieruchomości, skoro profesjonalistą będzie mógł zostać każdy osiemnastolatek. Deprecjacja zawodów będzie postępować. Na rynek wejdą sprawnie działające duże, międzynarodowe sieci i być może banki. Przypadkowi dyletanci zapełnią pozostałą przestrzeń twierdząc, że zarządzać każdy może, a sądy zaczną pękać w szwach od lawiny cywilnych roszczeń z tytułu sporów wokół nieruchomości. Przykładowo Marcin P. już następnego dnia po opuszczeniu więzienia, będzie mógł legalnie świadczyć usługi w zakresie zarządzania bądź pośrednictwa w obrocie nieruchomościami. Trudno mu będzie odmówić doświadczenia wyniesionego z czasów Amber Gold.

Opcja zerowa - żadnych praw, żadnych norm, odtrąbiona niemal jako osobisty sukces Ministra Jarosława Gowina, pozostaje jednak w istotnej sprzeczności z tendencjami i strategiami w wielu państwach Unii Europejskiej. Sama Komisja Europejska jest zdania, iż dla zdynamizowania przepływu usług niezbędne jest wprowadzenie reguł, które zapewnią bezpieczeństwo konsumentów i uczciwą konkurencję, również pomiędzy nieruchomościowym profesjonalistami. Europejska dyrektywa o uznaniu kwalifikacji zawodowych  (Dyrektywa 2005/36/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 7 września 2005 r.) przewiduje, iż: „Każdy obywatel UE prowadzący zgodną z prawem działalność w państwie członkowskim może świadczyć usługi o charakterze tymczasowym lub okazjonalnym w innym państwie członkowskim, używając tytułu zawodowego w oryginalnym brzmieniu bez konieczności wnioskowania o uznanie jego kwalifikacji zawodowych. Jednak jeżeli dany zawód nie jest w tym państwie członkowskim regulowany, usługodawca musi przedstawić dowody na posiadanie dwuletniego doświadczenia zawodowego.”  A więc jednak zasady, choć nie ograniczenia, reguły, ale  nie bariery, wymogi kwalifikacyjne – tak,  „wolna amerykanka” – nie. Gospodarka rynkowa strzeże wolności jako dobra kluczowego, ale unijne zasady gry wymagają pewnej dyscypliny. Dlatego nawet te państwa, które od lat broniły się przed wprowadzaniem jakichkolwiek wymogów teraz je implementują.  Spektakularnym wydarzeniem jest wprowadzenie w kwietniu ubiegłego roku wymogu licencji, standardów i komisji odpowiedzialności zawodowej dla pośredników i zarządców nieruchomości w Irlandii. Podobny system, po dwudziestu latach starań, ma zamiar ustanowić rząd czeski. Do stosowania regulacji w tym zakresie przygotowuje się Hiszpania i Wielka Brytania. Państwa takie jak Francja i Belgia od dawna wymagają od swoich pośredników i zarządców wiedzy oraz zweryfikowanych uprawnień. W procesach tych istotną rolę inicjatora i recenzenta odgrywają organizacje zawodowe, traktowane jak poważny partner do rozmowy, a nie uciążliwy i irytujący głos wołającego na puszczy.

Czy w tej sytuacji, na tle unijnych tendencji, Polska ze swoją opcją zerową nie wygląda anachronicznie? Czy zamiast eliminować, nie należałoby rozsądnie kształtować bądź przekształcać  istniejące ustawowe prawa i obowiązki pośredników i zarządców. Odpowiedź na to pytanie ze strony środowisk zawodowych specjalistów nieruchomościowych jest oczywista i jednoznaczna, ale nie została wzięta pod uwagę ani przez pana Ministra, ani przez posłów ani przez media. Los ustawy deregulacyjnej zależy od  stanowiska Senatu i Prezydenta a te wydają się formalnością. Jeśli jednak zakładane pozytywne zmiany na rynku pracy okażą się mrzonką, a zamiast nich pojawią się straty w prywatnym majątku obywateli, którym Państwo nie dało możliwości właściwej ochrony,  kto za to zapłaci, kto poniesie odpowiedzialność?

 

 

Danuta Nalazek

Grzegorz Dobrowolski

Delegaci PFRN do CEPI (Europejska Rada Nieruchomości)

 

Polska Federacja Rynku Nieruchomości (PFRN) z siedzibą w Warszawie www.pfrn.pl jest dobrowolnym związkiem samorządnych organizacji posiadających osobowość prawną. Została utworzona w styczniu 1995 roku przez sześć regionalnych stowarzyszeń pośredników w obrocie nieruchomościami. W chwili obecnej PFRN działa na rzecz i w interesie 23 regionalnych stowarzyszeń pośredników oraz zarządców nieruchomości, zrzeszających blisko 3500 osób. Od lutego 2010 roku PFRN jest członkiem Pracodawców Rzeczpospolitej Polskiej.  Od 2004 roku jest pełnoprawnym członkiem Europejskiej Rady Nieruchomości – CEPI (Conseil Européen des Professions Immobilieres)  z siedzibą w Brukseli.

NEWSLETTER
Codzienne aktualności, przegląd prasy, wydarzenia
polityka prywatności
DOŁĄCZ DO SIECI
PFRN POLECA