Nowy rok, co rok - materiał prasowy

Nowy rok – co rok 

Czeka nas rok trudnych zmian. Jako grupa zawodowa będziemy musieli pozbyć się starych przyzwyczajeń.  Ustawodawca  już niczego nie narzuci ani nie objaśni. Sami więc wypracujemy nowe zasady postępowania i reguły współpracy. To dobrze, trzeba się ruszać, zmieniać kierunek, szukać nowych rozwiązań. Aktywność jest wskazana, bo tylko toczący się kamień nie obrasta mchem.

To już taka tradycja. W pierwszych dniach stycznia. Podsumować rok ubiegły, prognozować następny.

W takich ocenach na ogół wszyscy się mylą. Przeszłość i przyszłość zawsze postrzegamy jednostkowo i subiektywnie. W zależności od nastroju, pogody za oknem, stanu ducha i poziomu zmęczenia będziemy się huśtać od euforii i optymizmu do  depresyjnego malkontenctwa.

Co wobec tego można powiedzieć gdy za oknem buro, w głowie huczy od sylwestrowych petard, a obowiązek segregacji śmieci można ograniczyć do opróżnionego szkła?

Rok miniony. Po pierwsze – przeżyliśmy, my pośrednicy i zarządcy. Bez zrozumienia ze strony rządu, bez przychylności mediów, bez dotacji, z narastającą, bo celowo nakręcaną, niechęcia społeczną. Klienci  biur agencji nieruchomości i firm zarządzających stracili istotną część gwarancji bezpieczeństwa. W imię domniemanych korzyści pozbawiono konsumentów konstytucyjnych uprawnień do ochrony prawa własności. Ale, kogo to obchodzi. Od pierwszego stycznia straszy ustawa, zmasakrowana przez posłów,  którzy chyba nie do końca byli świadomi nad czym głosują. Autor tego pasztetu dziś już nie jest ministrem, co więcej jest poza rządem i poza macierzystą partią. Tworzy nowe ugrupowanie i znowu chce zmieniać Polskę. Strach się bać? Przyszłość pokaże.

Przetrwały nieruchomości i ich właściciele. Nie poprawiono prawa, nie zmniejszono opłat i obciążeń, nie uproszczono treści ksiąg wieczystych, nie zniesiono prawa użytkowania wieczystego, nie zlikwidowano spółdzielni mieszkaniowych. W ubiegłym roku nie funkcjonował żaden rządowy program wspierający budownictwo mieszkaniowe. Ale dzięki własnemu wysiłkowi, własnym pieniądzom i własnej zaradności  grupa właścicieli się rozrasta i w odniesieniu do lokali mieszkalnych stanowi zdecydowaną większość.

Przetrwały też banki i deweloperzy. Kryzys nie ominął, co oczywiste, pierwotnego rynku nieruchomości, ale banki zanotowały tylko nieznaczne spadki, a deweloperzy nieco poprawili swoją kondycję.

Przetrwały organizacje zawodowe pośredników i zarządców. Ubiegły rok nie był czasem tak gorących sporów jak to wcześniej bywało. Treść i zakres deregulacji został już przesądzony, nie było więc o czym, a tym bardziej z kim, rozmawiać. Wydaje się jednak, że  członkowie Polskiej Federacji Rynku Nieruchomości nie zmarnowali czasu  na jałowe żale nad złym losem i brakiem zrozumienia. Centralny Rejestr Pośredników i Zarządców PFRN został uruchomiony już 20 grudnia. Od grudnia 2013 ruszyły kursy specjalistyczne, których program opiera się na profilu kompetencyjnym CEPI. Każdy kto chce uzyskać informacje na temat dorobku zawodowego   pośrednika bądź zarządcy jak  również ci, którzy chcą zdobyć niezbędne kwalifikacje, mają taką możliwość – narzędzia i systemy są gotowe, wystarczy po nie sięgnąć.

Z takimi doświadczeniami wchodzimy w nowy, 2014 rok. Co on przyniesie? Zapewne niewiele się zmieni. Trudno liczyć na wyraźne ożywienie rynku. Jeśli zarobki pozostaną na dotychczasowym poziomie, a wzrost płacy minimalnej nawet o 80 zł niewiele tu zmieni, nabywcom pieniędzy nie przybędzie. Wymagany przez banki, od 1 stycznia tego roku, pięcioprocentowy wkład własny będzie kolejną barierą. A i tak należałoby się pospieszyć z decyzjami kredytowymi, bo ten wymóg będzie coraz wyższy, do 20% w roku 2017. W ciągu kolejnych 12 miesięcy zobaczymy czy rządowy program „Mieszkanie dla Młodych” okaże się bardziej deklaracją czy realną pomocą. Założenia wyglądają zachęcająco - jednorazowe wsparcie w kwotach od 30 do 60 tysięcy złotych  (w zależności od liczby dzieci) nie jest kwotą błahą. Z drugiej strony limity cen metra kwadratowego są dość niskie więc nie wiadomo czy oferta oparta na takich zasadach będzie wystarczająco dostępna. Przy okazji pojawia się jeszcze jedno pytanie – dlaczego program obejmuje wyłącznie mieszkania na rynku pierwotnym? Czy może bardziej chodzi tu o pomoc deweloperom niż młodym rodzinom? Na to jednak chyba trochę za późno. Masowe zwolnienia w budowlance mamy już za sobą, a nadpodaż nowych lokali jest nadal znaczna.

Ale najważniejsze pytanie brzmi -  co będzie z nami? Będzie dobrze! A na pewno nie powinno być gorzej. Po blisko 15 latach funkcjonowania pod parasolem ustawy, nareszcie będziemy mogli decydować sami o sobie. Dopiero teraz poznamy smak prawdziwej zawodowej solidarności i środowiskowej integracji. Żaden minister już niczego nie da pośrednikom i zarządcom, ale też nie będzie mógł im niczego odebrać. Myślę, że przyszły rok będzie też czasem na wypracowanie nowej formuły działania stowarzyszeń i Federacji. Może właśnie dopiero teraz przekonamy się, że w imię przyszłych korzyści warto teraz inwestować, w siebie. Klienci będą nadal potykać się o własną niewiedzę i brak doświadczenia, ale baczniej zaczną się przyglądać pośrednikom i zarządcom, ich umiejętnościom i kompetencjom. Nie tylko po to by sprawdzać ich profesjonalizm, ale przede wszystkim by odpowiedzieć na pytanie czy i dlaczego warto z ich usług korzystać.

Czeka nas rok trudnych zmian. Jako grupa zawodowa będziemy musieli pozbyć się starych przyzwyczajeń.  Ustawodawca  już niczego nie narzuci ani nie objaśni. Sami więc wypracujemy nowe zasady postępowania i reguły współpracy.

To dobrze, trzeba się ruszać, zmieniać kierunek, szukać nowych rozwiązań. Aktywność jest wskazana, bo tylko toczący się kamień nie obrasta mchem.

Grzegorz Dobrowolski, Polska Federacja Rynku Nieruchomości

NEWSLETTER
Codzienne aktualności, przegląd prasy, wydarzenia
polityka prywatności
DOŁĄCZ DO SIECI
PFRN POLECA