Umiarkowane nastroje na rynku wtórnym - materiał prasowy

Pośrednicy w obrocie nieruchomościami umiarkowanie oceniają zeszły rok, dopiero ostatnie miesiące 2013 roku przyniosły więcej transakcji na rynku wtórnym. Branża ma nadzieję, że nowy rok przyniesie stabilizację i większy ruch na rynku nieruchomości.

Polska Federacja Rynku Nieruchomości przeprowadziła ankietę wśród pośredników w obrocie nieruchomościami podsumowującą 2013 roku w biurach nieruchomości. U ponad 42% pośredników w 2013 roku liczba transakcji wzrosła w stosunku do roku 2012, dla 33% była na tym samym poziomie, 24% stwierdziło, że transakcji przeprowadziło mniej.  W ocenie Jerzego Sobańskiego z warszawskiej agencji Akces: "Liczba transakcji wzrosła niewiele o około 8- 10 % ale wzrosły kwoty transakcji inaczej mówiąc transakcje dotyczyły nieruchomości o wyższej cenie jednostkowej niż wcześniej. W 2013 roku wynająłem najdroższy dom w karierze od 1990 roku zawodowej i sprzedałem najdroższą nieruchomość gruntową".

Ponad 55% pośredników, którzy wzięli udział w sondzie PFRN, twierdzi, że podstawową barierą blokującą obrót nieruchomościami w 2013 roku była niestabilna sytuacja na rynku pracy, a kolejną trudności z uzyskaniem kredytu. "W 2013 roku nie funkcjonował żaden z programów rządowych, wspomagających obrót na rynku nieruchomości, odzwierciedleniem tego był wzrost na rynku wynajmów mieszkań" - podsumowuje Zdzisław Kaczmarek, WGN Nieruchomości, Ostrów Wielkopolski.

Jak rządowy program MDM wpłynie na sytuację na rynku wtórnym?
Od 1 stycznia 2014 roku został uruchomiony rządowy program MDM, który obejmuje jedynie dopłaty do mieszkań kupowanych na rynku pierwotnym.

W ocenie Grzegorza Dobrowolskiego z trójmiejskiej Agencji Nieruchomości, rządowy program niewiele zmieni na rynku nieruchomości: "Trzeba pamiętać, że MdM jest dla tych, którzy przynajmniej w 50% sfinansują kupno z kredytu. Więc zdolność kredytowa, wkład własny, koszty obsługi i zabezpieczeń (ciągle wysokie) nadal pozostaną barierą, dla wielu młodych rodzin trudną do pokonania. Po rocznej przerwie pojawiły się pieniądze z budżetu państwa. Są to środki, które mogą ożywić rynek nieruchomości. Za wcześnie jednak zakładać sukces. Na efekty trzeba poczekać. Upłynie trochę czasu zanim banki podpiszą umowy z Bankiem Gospodarstwa Krajowego. Za dwanaście miesięcy będzie można stwierdzić czy nowy program rządowych dopłat do kredytów to kolejny fajerwerk, w ramach chaotycznej polityki mieszkaniowej, czy też ma on rzeczywisty wpływ na rynek nieruchomości, a rozziew pomiędzy podażą a realnym, a nie tylko deklarowanym, popytem się zmniejszył."

Zdaniem Ewy Klos-Rychter z Kancelarii Prawnej, Nieruchomości Ewa Klos-Rychter z Wrocławia: "O ile część osób czekała na wejście w życie programu MdM, o tyle zdecydowana większość klientów chcąc zdążyć przed zaostrzeniem zasad przyznawania kredytów hipotecznych, dokonała zakupu mieszkań przed końcem 2013 roku.  Jest to powodem stagnacji popytu w pierwszych tygodniach, a nawet miesiącach nowego roku (co wynika również z naturalnego cyklu koniunkturalnego w nieruchomościach). Zatem wielkiego boomu na rynku pierwotnym nie ma (400 wniosków i 150 zrealizowanych to nie są imponujące liczby). Wprowadzone ograniczenie wieku beneficjentów programu do 35 lat w sytuacji, gdy zdecydowanie największą pulę klientów stanowią osoby około 40 roku życia, nie powinna wpłynąć znacząco na zmianę profilu klienta na rynku wtórnym. W mniejszych miastach, gdzie deweloperzy będą prowadzić inwestycje przy zachowaniu wprowadzonych limitów cen, rynek wtórny w sposób realny odczuje  zmniejszenie popytu. Nadpodaż może doprowadzić do zmniejszenia cen mieszkań z tzw. drugiej ręki. Duże miasta nie powinny odczuć w sposób znaczący zmniejszenia popytu na rynku wtórnym.  Ceny nieruchomości będą poddane ogólnym regułom związanym z sytuacją gospodarczą kraju, z niewielkim odchyleniem na korzyść rynku pierwotnego, który zabierze rynkowi wtórnemu rynkowi wtórnemu mały procent klientów. Ceny mieszkań do 60 mkw. położonych w bliskiej odległości od centrum miasta, niezależnie, czy będą pochodzić od deweloperów, czy z rynku wtórnego - nie ulegną zmniejszeniu, a zgodnie z obecnymi tendencjami, powinny stopniowo wzrastać."

Czy widać światełko w tunelu?
Pośrednicy nie spodziewają się nagłego ożywienia, ale widzą już pierwsze oznaki poprawy koniunktury w różnych sektorach nieruchomości w zależności od regionu. Co zatem przyniesie 2014 rok? Trudno liczyć na wyraźne poprawę sytuacji na rynku. Jeśli zarobki pozostaną na dotychczasowym poziomie, a wzrost płacy minimalnej nawet o 80 zł niewiele tu zmieni, nabywcom pieniędzy nie przybędzie. Wymagany przez banki, od 1 stycznia tego roku, pięcioprocentowy wkład własny będzie kolejną barierą. A i tak należałoby się pospieszyć z decyzjami kredytowymi, bo ten wymóg będzie coraz wyższy, do 20% w roku 2017. W ciągu kolejnych 12 miesięcy okaże sie czy rządowy program „Mieszkanie dla Młodych” będzie bardziej deklaracją czy realną pomocą. Założenia wyglądają zachęcająco - jednorazowe wsparcie w kwotach od 30 do 60 tysięcy złotych  (w zależności od liczby dzieci) nie jest kwotą błahą. Z drugiej strony limity cen metra kwadratowego są dość niskie więc nie wiadomo czy oferta oparta na takich zasadach będzie wystarczająco dostępna.

"Kupujący nadal oczekują na spadki cen i zmianę zachowań sprzedających, szczególnie zaś widoczna jest presja na obniżenie ceny sprzedaży. Według mojej oceny nastąpiło ustabilizowanie cen. O ile nie wydarzy się tąpnięcie w gospodarce światowej, spodziewam się w 2014r lekkiej korekty wzrostowej - w segmencie sprzedaży. W segmencie wynajmu mieszkań - należy jednak spodziewać się stabilizacji cen średnich. W najbliższych latach nastąpi wyraźne rozwarstwienie i segmentacja rynków najmu - na mieszkania substandardowe i "apartamentowe"- podkreśla Maria Mogiłko, Architekt i Nieruchomości, Warszawa.

Polska Federacja Rynku Nieruchomości
www.pfrn.pl

NEWSLETTER
Codzienne aktualności, przegląd prasy, wydarzenia
polityka prywatności
DOŁĄCZ DO SIECI
PFRN POLECA