Nasza marka osobista.

Nasza marka osobista

Rozmowa z Grażyną Białopiotrowicz.

Jest Pani trenerem biznesu oraz rozwoju osobistego. Na rynku nieruchomości od 1998 roku prowadzi Pani szkolenia i treningi dla pośredników w obrocie nieruchomościami oraz zarządców. Jest pani autorką książek z dziedziny psychologii biznesu. 

Pierwsza to "Kreowanie wizerunku w biznesie i polityce", natomiast jeśli chodzi o pośredników i zarządców to "Psychologia sprzedaży nieruchomości" i "Psychologia w pracy zarządcy nieruchomości".

Co to jest marka osobista? 

Marka osobista jest bardzo ważnym elementem w pracy pośrednika i zarządcy nieruchomości - wszędzie tam, gdzie mamy do czynienia z pracą z klientem. Tu korzystamy z tego, co pośrednik bądź zarządca sam sobą reprezentuje - ważna jest prezentacja, czyli jak przedstawiciele tych zawodów zaprezentują siebie swoim klientom. Dzieje się to w bardzo różnych okolicznościach. Marka osobista ma sześć obszarów i wszystkie te obszary wymagają uwagi, nad którymi trzeba bardzo pracować. 

Każdy z nas jest marką osobistą tylko nie każdy ma tego świadomość...

Oczywiście, każdy posiada markę osobistą tylko nie zawsze jest ona taka, o jaką nam chodzi. Podejmując określony rodzaj pracy, ludzie często zapominają, że nie zawsze mogą być do końca sobą.  Trzeba oczywiście być sobą niemniej jednak w pracy z klientem wchodzimy w określona rolę. Trzymanie się tej roli to najważniejsza zasada i każda rola ma swoje obostrzenia biznesowe. 

W swoich materiałach konferencyjnych podaje Pani kanon zachowań i dress cod-u obowiązujący w pracy z klientem. Interesuje mnie relacja tych zaleceń z unikatową w końcu osobowością danego człowieka. Na przykład, w pracy z klientem - jak Pani podaje - obowiązuje dyskretna elegancja. Co jeśli ludzie mają osobowość bardziej kolorową i jest to integralna część tej osobowości, która w dodatku daje efekty w pracy?

Z pewnością naszą największą wartością jest nasza tożsamość i nasza autentyczność. Natomiast marka osobista to nie tylko wygląd. Niezwykle istotne jest na przykład, jakich słów używamy, w jaki sposób komunikujemy się z klientem, na ile przestrzegamy etykiety biznesowej, etykiety spotkań, etykiety telefonicznej, netykiety. To wszystko są obszary, które wymagają uwagi, jeśli pracujemy z drugim człowiekiem. Dlatego zalecam prezentowanie elementów neutralnych i dokładanie do tego nutki samych siebie. Trzeba być naprawdę bardzo ostrożnym w prezentowaniu własnej osobowości bo w kontakcie z klientem pada pytanie, kto jest ważniejszy - pośrednik, zarządca czy klient? Klient musi mieć swoją przestrzeń, w której może się zaprezentować, co z kolei dla pośrednika jest kluczowe, dzięki informacjom stąd płynącym, dopasowuje on swoją ofertę. 

Rozumiem, że pod wpływem Pani szkoleń można się zmienić, rozwinąć... 

Rozwinąć i nabyć umiejętności, których świadome stosowanie absolutnie zmienia sposób pracy, współpracy, a to ewidentnie przekłada się na wyniki! 

Czy w trakcie swojej działalności szkoleniowej, zauważyła Pani wzrost świadomości u ludzi pracujących na rynku nieruchomości? 

Rzeczywiście zmieniło się bardzo dużo. Przede wszystkim w obszarze wyglądu, co uważam za wielki sukces bo jeszcze parę lat temu, kiedy zaczynałam szkolenia, wszyscy mówili - jakie znaczenie ma to, jak wyglądam? Okazuje się, że ma bo każdy element ubrania jest informacją, którą druga osoba odbiera na poziomie nieświadomym. Coraz więcej osób zwraca na to uwagę. 

Zniknęły błyszczące garnitury i głębokie dekolty w pracy... 

Jeszcze są, ale świadomość, że trzeba inaczej się ubrać do pracy, a inaczej prywatnie - to jest wartość! Teraz wymaga tylko dopieszczenia. Natomiast to, o czym wciąż mówię, to przede wszystkim sposób komunikowania się z klientem - przestrzeganie istotnych zasad rozmowy przez telefon czy w kontaktach mailowych. Bardzo dużą uwagę zwracam na słowa ponieważ to samo można powiedzieć, w różnoraki sposób, a efekt jest inny. 

Tu też zmieniają się proporcje w świadomości osób działających na rynku nieruchomości? 

Tu jeszcze często słyszę, że coś, co mówię jest odkryciem dla słuchaczy. Kiedy prowadzę zajęcia i robię ćwiczenia, ludzie przeformułowują swoje wypowiedzi i są zdumieni, jak bardzo zmienia się odbiór osoby, która odpowiednio się komunikuje, dzięki czemu odbiorca reaguje tak, jak tego oczekujemy. Zaznaczam jednak, że nie jest to w żadnym wypadku manipulacja. To komunikacja, dzięki której możliwa jest rozmowa, porozumienie, nie ma polemiki, żadnego spierania się wynikającego z niezrozumienia swoich stanowisk. 

W czym tkwi największy kłopot jeżeli chodzi o przestawianie myślenia w tej kwestii? 

Chodzi o to, że za każdym z nas stoi nasza historia życia i w kontaktach z klientami, rzutuje na charakter naszej pracy. Istotne jest, jak wyglądamy, w jaki sposób się prezentujemy, jakich słów używamy. Jest na przykład w psychologii system komunikacji nazwany "językiem kata" i "językiem ofiary". Jeśli ktoś ma za sobą sporo trudnych doświadczeń niezależnych od niego, i - od razu zaznaczam, nie chodzi tu o jakąś patologię - te doświadczenia widoczne są w słowach, których używa. I jeśli człowiek ów nabędzie świadomości, jeśli mu zwrócę uwagę, skoryguję, kompletnie inaczej zaczyna się komunikować. I okazuje się, że kiedy zaczynamy używać innych słów, zaczynamy funkcjonować inaczej, nasz mózg reaguje jakby z drugiej strony. Jest takie powiedzenie Jacka Walkiewicza - "zmień swoje słownictwo, a zmienisz swoje życie" i to absolutnie działa!

To dobra wiadomość, że można się tego nauczyć i że dotyczy to tak głębokich zmian...

Mamy przeogromne zasoby, a bardzo często sami sobie szkodzimy - na przykład ktoś, kto ma bardzo duże doświadczenie, ogromną wiedzę, a rozmawia z klientem z pozycji ofiary. Stawia się w tej relacji niżej, przedstawia się jako ktoś niepewny - a może by, mam nadzieję, a może pan... I wtedy klient, który posiada wysokie ego, będzie traktował z góry tego pośrednika czy zarządcę, a z kolei ów zarządca czy pośrednik będzie źle się z tym czuł, coraz gorzej pracował, co wpłynie znacząco na jego finalną efektywność. Z innej strony - mamy w kliencie również człowieka z trudną przeszłością, więc pośrednik, który jest niepewny, który porozumiewa się ostrożnie, spotęguje w takim kliencie lęk, co dalej może sprawić, że ten wycofa się z transakcji. A tu chodzi o to, by wchodząc w rolę, w sensie zawodowym, przejąć kontrolę nad klientem i go pewnie i profesjonalnie prowadzić od początku do końca. 

To wspaniała praca widzieć spektakularne efekty swoich działań...

Tak, już po pierwszych zajęciach zmiany są bardzo wyraźne, natomiast potem ciąg dalszy zależy od samych uczestników. Z niektórymi spotykamy się wiele razy, z innymi raz na kwartał, a przynajmniej raz w roku. Ale rzeczywiście, efekty tej pracy są bardzo satysfakcjonujące. 

Dziękuję za rozmowę

 

NEWSLETTER
Codzienne aktualności, przegląd prasy, wydarzenia
polityka prywatności
DOŁĄCZ DO SIECI
PFRN POLECA